Karma Kagju znana też pod równorzędną nazwą Karma Kamtsang jest jedną z czterech głównych szkół buddyzmu tybetańskiego. Szkoła Karma Kagju zapoczątkowana przez I Karmapę, Dusum Khjenpa (1110-1193) jest najdynamiczniej rozwijającą się szkołą buddyzmu w Europie.


niedziela, 24 kwietnia 2016

Biały Parasol, czyli dynamiczna ochrona i moc działania.

Biały Parasol w sanskr. Sitātapatrā. tyb. Dukar należy do najbardziej złożonych form spośród żeńskich form medytacyjnych. Biały Parasol jest specjalnym ochronnym aspektem
Białej Tary(jej właściwe imię brzmi „Koło Spełniające Życzenia” tyb. Jiszin Khorlo).
Nazwa - Sitātapatrā - pochodzi od głównego atrybutu związanego z tym aspektem buddhy – białego parasola.
Sita – Biały
Atapatrā – Parasol
Dwuramienna forma Białego Parasola
Według legendy Biały Parasol wyłoniła się z korony(szczytu głowy) Buddhy Siakjamuniego, kiedy przebywał on w niebie Trajastrimsa. Buddha ogłosił, że jej szczególną aktywnością jest oddalanie/niszczenie wszelkich przeszkadzających wpływów wywołanych przez złośliwe demony, ochrona przed wszelkimi przeszkodami itp. Jej aktywność oddala wszelkich nieprzyjaciół, pokonuje nienawiść.

Symbolika.
Dukar jest biała ponieważ głównym środkiem, za pomocą którego spełnia swoje działania jest tzw. aktywność uspokajająca.

Tysiąc ramienna forma Białego Parasola
W najbardziej rozbudowanej formie ma 1000 twarzy, 1000 rąk i 1000 nóg. Widzi i wie wszystko, panuje nad kierunkami tysiącem głów, skierowanych po dwieście w każdą stronę. Wznoszą się one piramidalnie do góry, promieniując kolorami pięciu aspektów pierwotnej mądrości, czerwonym, żółtym, białym i zielony, na samym szczycie, jakby wchodząc w przestrzeń, znajdują się białe. Każda twarz ma troje oczu. Jej główna twarz jest biała i gniewna. Swym okiem mądrości Biały Parasol postrzega ostateczną naturę zjawisk. Dziesięć dolnych zębów to strażnicy żeńscy, a dziesięć górnych to męscy. Biały Parasol ma 1000 dodatkowych oczu - każda z tysiąca dłoni i stóp posiada oko mądrości. Każda z głównych rąk trzyma symbole różnych właściwości umysłu i aktywności. Jej główna lewa ręka trzyma biały parasol rozpościerający się ponad nią, główna prawa ręka - koło dharmy. Tysiącem stóp (po 500 z z każdej strony) depcze światowe bóstwa i zwierzęta, symbolizujące nasze zwyczajne problemy i przeszkody.

Znaczenie praktyki Białego Parasola.

Biały Parasol należy do rodziny Tathagaty. Medytacja tego aspektu buddhy należy do poziomu krija tantry.
Tak jak zwykły parasol chroni przed gorącymi promieniami słońca, tak Biały Parasol udziela ochrony przed wszelkim niebezpieczeństwem i zagrożeniami. Biały Parasol chroni wszystkie istoty trzech światów, m.in. przed ośmioma lękami:
Owe lęki mają podwójne znaczenie zewnętrzne i wewnętrzne.
1. Ochrona przed lękami spowodowanymi przez lwy/ pokonanie pychy
2. Ochrona przed słoniami/ pokonanie niewiedzy
3. Ochrona przed lękami spowodowanymi przez ogień/ pokonanie gniewu
4. Ochrona przed lękami spowodowanymi przez węże/pokonanie zazdrości
5. Ochrona przed złodziejami/ pokonanie błędnych poglądów
6. Ochrona przed uwięzieniem/pokonanie chciwości(skąpstwa)
7. Ochrona przed powodzią/ pokonanie pożądania
8. Ochrona przed demonami/pokonanie wątpliwości
Praktyka Białego Parasola jest niezwykle pomocna, dla tych, którzy często podróżują i dla tych, którzy codziennie wystawiają się na ryzyko i niebezpieczeństwa. Pozwala oczyścić karmę związaną z fałszywymi oskarżeniami, w sporach i sprawach sądowych. Działa uzdrawiająco i pomaga wzmocnić ciało przeciwko wszystkim fizycznym problemom. Powtarzanie mantr Białego Parasola przynosi potężną ochronę przed ponad 60 klasami duchów. Powiedziane jest, że modlenie się do niej uzbraja nasze ciało z taką mocą, że duchy nie są w stanie zaatakować.

Biały Parasol pojawia się w wielu różnych łagodnych i gniewnych formach np. mającej tysiąc rąk i nóg, czy np. w dwuramiennej łagodnej formie.

środa, 13 kwietnia 2016

Doskonała Cierpliwość

Patrul Rinpocze
Nie wszyscy poświęcający życie praktyce dharmy to żyjący w klasztorach mnisi. W Tybecie istnieje również wspaniała tradycja świeckich joginów, którzy medytują w odosobnieniu. Inni nieposiadający żadnej prywatnej własności ani niepiastujący żadnych społecznych funkcji anachoreci, niczym niezwiązani, wędrują przez świat, sprawiając na pierwszy rzut oka wrażenie zwykłych żebraków czy włóczęgów. Wielki mistrz dzogcien Patrul Rinpocze słynął zarówno ze swojej bezceremonialności, obrazoburczych zachowań i nieprzywiązywania wagi do swego wyglądu, jak i z olbrzymiej erudycji oraz medytacyjnego urzeczywistnienia. Ogromnie mu zależało, by jego uczniowie skupiali się na tym, co stanowi sedno dharmy, mniej angażując się w ceremonie. Dlatego Dza Patrul nigdy nie wahał się przed demaskowaniem efekciarstwa i fałszywych pozorów.  Wędrujący w stroju żebraka, jak miał to w zwyczaju, Patrul Rinpocze usłyszał o żyjącym od lat w odosobnieniu sławnym pustelniku. Rinpocze wybrał się do niego z wizytą. Wszedł bez zapowiedzi do mrocznej jaskini, po czym rozejrzał się ciekawie z ironicznym uśmiechem na zniszczonej od wiatru twarzy.
„Kim jesteś?” - spytał pustelnik. „Skąd przybywasz i dokąd idziesz?”
„Przybywam zza swoich pleców, a idę tam, dokąd wzrok prowadzi” - odparł Dza Patrul.
Pustelnik patrzył nań skonsternowany.
„Gdzie się urodziłeś?” - pytał dalej.
„Na ziemi” - padła odpowiedź.
W tym momencie pustelnik trochę się zirytował. „A masz może jakieś imię?” - zapytał stanowczo.
„Nazywaj mnie Joginem Poza Działaniem” - odpowiedział niezapowiedziany gość, po czym niewinnie zapytał pustelnika, dlaczego żyje na takim odludziu.
Pustelnik był na takie pytanie przygotowany, więc odparł z dumą: „Jestem tu już od dwudziestu lat. Medytuję, by doskonalić paramitę cierpliwości”.
„Wyśmienicie!” - skomentował przybysz. Po czym, nachylając się ku pustelnikowi, jakby chciał mu coś powiedzieć w sekrecie, wyszeptał: „Takim dwóm starym oszustom jak my nigdy się coś takiego nie uda!”.
Rozzłoszczony pustelnik gwałtownie się poderwał.
„A kim ty jesteś, że zakłócasz mi moje odosobnienie!?” - wybuchnął. „Po co tu przyszedłeś? Czemu nie pozwalasz skromnemu joginowi w spokoju medytować?”

„No i co, drogi przyjacielu - odparł na to łagodnie Patrul Rinpocze - gdzież ta twoja doskonała cierpliwość?”

Stado małych ptaków

Khenpo Gangsziar był jednym z najważniejszych nauczycieli nieżyjącego już Ciogjama Trungpy Rinpoczego. Ten pochodzący z rodziny tantrycznych „szalonych joginów” mistrz budził jednocześnie podziw i lęk. Na jednej z fotografii widnieje z groźnym wyrazem twarzy, dzierżąc w ręku phurbę. Na owym zdjęciu Khenpo Gangsziar trzyma phurbę w niezwykły sposób - mianowicie skierowaną we własny ośrodek serca!
Khenpo Gangsziar z phurbą
Za młodu Gangsziar był psotnym, rozhukanym chłopcem, który szybko został wysłany do klasztoru w Khamie, by nauczył się dyscypliny. Tam jego wychowaniem osobiście zajął się wuj - wielce uczony, czcigodny khenpo. Okazało się jednak, że nawet on, przyzwyczajony do wbijania wiedzy do głów wiejskich chłopców, nie umiał sobie dać rady z tym wyjątkowym malcem. Którejś zimy na nieośnieżonym skrawku ziemi usiadło niewielkie stado małych ptaszków i zaczęło dziobać rzucone im w ofierze ziarno. A wtedy pięcioletni wówczas Gangsziar podniósł z ziemi wielki, płaski kamień i spuścił go na ptaki!
„Dlaczego zabiłeś te biedne, bezbronne stworzenia?” - krzyknął na niego wuj. „Czyż nie uczyłem cię, że nie wolno zabijać? Chciałbyś, żeby jakiś olbrzym przywalił cię głazem?”
Chłopiec bronił się, zapewniając, że nikogo nie zabił. „Tym głodnym ptaszkom było zimno - wyjaśnił – więc przykryłem je daszkiem z kamienia”.
Tego już było za wiele - wuj chwycił bratanka za uszy i zaciągnął na miejsce zdarzenia, by winowajca na własne oczy ujrzał rezultat swojego występku. Ale gdy czcigodny, sędziwy khenpo schylił się i podniósł kamień, wyfrunęły spod niego ptaki - całe i zdrowe – i radośnie świergocąc, wzbiły się ku niebu. Ziarno za to znikło.
Od tego czasu dla wszystkich stało się oczywiste, że mały Gangsziar jest w istocie wyjątkowym dzieckiem