Karma Kagju znana też pod równorzędną nazwą Karma Kamtsang jest jedną z czterech głównych szkół buddyzmu tybetańskiego. Szkoła Karma Kagju zapoczątkowana przez I Karmapę, Dusum Khjenpa (1110-1193) jest najdynamiczniej rozwijającą się szkołą buddyzmu w Europie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anegdoty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anegdoty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 sierpnia 2026

Trulszik Rinpocze, Mahakala i XVI Karmapa



Kiedy Trulszik Rinpocze zapragnął otrzymać inicjację Mahakali Bernagcien od XVI Karmapy, za każdym razem, kiedy próbował spotkać się z Karmapa, jego plany były udaremniane. Gdy próbował udać się do klasztoru Karmapy w Sikkimie, okazywało się to niemożliwe z różnych przyczyn. Ilekroć zaś próbował spotkać się z XVI Karmapą w Indiach, zawsze na przeszkodzie stawały nieoczekiwane wydarzenia. Trulszik Rinpocze zastanawiał się: „Czy powstrzymuje mnie jakaś negatywna siła lub wewnętrzna przeszkoda?”. Rozpoczął praktykę rytuałów oczyszczających, wznosił modlitwy i składał ofiary, a także nieustannie powtarzał odpowiednie mantry, w celu usunięcia przeszkód karmicznych, oraz oczyścić samego siebie. W 1981 roku doświadczył rozczarowania, kiedy Karmapa zmarł, nie udzieliwszy mu upragnionej inicjacji. Jednak w odpowiedzi na jego płynące z głębi serca życzenia, w czasie snu, zmarły Karmapa ukazał się w jasnym świetle. Udzielił Trulszikowi Rinpocze rozbudowaną inicjację Mahakali Bernagciena. Pod koniec tego snu, będącego przekazem nauk, Trulszik Rinpocze zapytał: „Co jest prawdziwe?”. „Wszystko jest jednakowo prawdziwe i nieprawdziwe” – odrzekł Karmapa. „Nic nie jest prawdziwe. W wymiarze absolutnym wszystko jest jednakowo puste i przejrzyste; nic się nie wydarza. W wymiarze relatywnym każdy czyn karmiczny ma znaczenie”.

Później Trulszik Rinpocze uznał niezwykłą moc i błogosławieństwo XVI Karmapy. „Wrodzona mądrość jest ostatecznym obrońcą Dharmy” – powiedział. „Karmapa prawdziwie ucieleśnia wszystkich Buddów i Bodhisattwów. Udzielił mi pełną inicjację i obdarzył mocą”.


piątek, 27 maja 2022

Milarepa i róg Jaka

 

Oryginalny róg Jaka, w którym schronił się Milarepa

Kiedy Reczungpa i Milarepa spotkali się ponownie w Tybecie, Reczungpa pomyślał, że skoro otrzymał tak wiele specjalnych nauk w Indiach, jest już równy swojemu guru Milarepie. Spodziewał się, że Milarepa potraktuje go jako równego sobie i odwzajemni mu pokłony, gdy spotkają się po raz pierwszy. Milarepa był w pełni świadomy pychy swojego ucznia i aby uwolnić Reczungpę od tej przeszkody, pozwolił, by wybuchła burza gradowa. Reczungpa, aby się ochronić przed burzą, rzucił się na ziemię i okrył bawełnianym szalem. Milarepa ukrył się w rogu Jaka. Róg nie powiększył się, a Milarepa nie pomniejszył. Zachowując swoje naturalnej wielkości ciało, usiadł wewnątrz tego rogu Jaka i powiedział do Reczungpy:

"Jeśli chcesz również możesz przyjść do mnie. Tutaj jest dużo miejsca, przyjemnie i sucho"

Milarepa zaprosił go, by wszedł do środka i dołączył do niego. Powiedział, że wystarczy miejsca dla obojga. Oczywiście Reczungpa nie był w stanie dostać się do wnętrza rogu i zdał sobie sprawę, że jego zdolności były dalekie od tych, które posiadał Milarepa. W ten sposób jego pycha została poskromiona.


piątek, 6 sierpnia 2021

MOC LINII KAGJU

 

Mahakala Bernagcien skt. Mahakala Kriszna czola

Wydarzenie miało miejsce w ośrodku odosobnieniowym Szamara Rinpocze, Szarminub, w 2015r. 
Podczas praktyki dwurękiego strażnika Mahakali Bernagcien, siedem miseczek z wodą uniosło się nad swoje podstawki i zaczęło wibrować. Wisiały swobodnie w powietrzu przed relikwiami Kunziga Szamarpy, nie wylała się z nich ani kropla, a wszystko uspokoiło się dokładnie w chwili, w której zakończono medytację. Był to niewiarygodny i niezapomniany wyraz mocy linii Kagju.

opracowanie: Paweł Włodarczyk
źródło: list noworoczny Lamy Ole 2016r.

piątek, 5 lutego 2021

Burza...

Tseczu Rinpocze
Podczas wykładu Tseczu Rinpocze w buddyjskim ośrodku w Kucharach, mniej więcej od strony Płocka, nadchodziła burza. Już z daleka było słychać silny ulewny deszcz i potężne grzmoty piorunów. Wielka burza szła na Kuchary. Tseczu Rinpocze na chwilę przerwał wykład... i polecił wszystkim zbierać patyczki, które umieszczono w metalowej misie. Jego asystent Kalzang rozpalił w tej misie małe ognisko i wystawił ją poza namiot. Kiedy ognisko zaczęło płonąć, Tseczu Rinpocze razem z Kalzangiem zaczęli powtarzać mantry. Zrobiło się cicho. To było niesamowite zjawisko, kiedy burza nacierająca na ośrodek w Kucharach skręciła w innym kierunku. Na koniec Tseczu Rinpocze powiedział:

"Ta burza by nam przeszkodziła w wykładzie, a ja chciałem go dokończyć".

piątek, 24 lipca 2020

Karma Kagju.. to przesada.


I Kalu Rinpocze
Poprzedni Kalu Rinpocze był całkowicie bezstronny, niesekciarski. Często postrzegany, jako Lama Karma Kagju. Czasami, aby zakpić z tych, którzy próbowali zaszufladkować go w ciasne ramy jednej tradycji mówił; "Ach tak, jestem Lamą Kagju, Lamą Njingma Kagju, Lamą Kadampa Kagju, Lamą Lamdre Kagju, Lamą Kagju Kagju, Lamą Szangpa Kagju". Było to o tyle skomplikowane do przetłumaczenia i zrozumienia, ponieważ I Kalu Rinpocze używał terminu "Kagju" w pierwotnym znaczeniu tego słowa, "Linia Ustnego Przekazu". W tym kontekście - Kagju - można odnieść do dowolnej tradycji opartej na ustnym przekazie.  W ten sposób przeciwstawiał się przyklejanej mu łatce: "Lama Karma Kagju" tak samo jak każdej innej.

opracowanie: Paweł Włodarczyk

źródło: Timeless Rapture - Inspired Verse of the Shangpa Masters

niedziela, 12 lipca 2020

Wynoście się!

Pewna grupa Tybetańczyków postanowiła zostać uczniami znanego Lamy. Mieli już pewne doświadczenie, ponieważ otrzymali nauki od różnych nauczycieli, ale bardzo chcieli zostać uczniami tego szczególnego Lamy. Byli bardzo zdecydowani, ale ów Lama nie chciał przyjąć ich na swoich uczniów. W końcu powiedział im: " Dobrze, mogę was przyjąć tylko pod jednym warunkiem. Musicie wyrzec się wszystkich swoich wcześniejszych Lamów oraz zaprzestać praktykowanie tego, czego was nauczyli. Od tej pory macie praktykować jedynie to, czego sam was nauczę". Wszyscy ucieszyli się, że tak urzeczywistniony Lama niewiele od nich wymaga. Postanowili wyrzec się swoich poprzednich Lamów i porzucić otrzymane od nich nauki. Tylko jeden z nich odmówił: "Nie mogę wyrzec się moich dotychczasowych nauczycieli. Przecież tyle im zawdzięczam".  Lama sprawiał wrażenie uradowanego ich decyzją i powiedział, aby wszyscy przyszli do niego następnego dnia. Kiedy ponownie pojawili się, powiedział: "Wynoście się! Bo tak jak łatwo przyszło wam porzucić waszych nauczycieli. Kiedy pójdziecie do innego Lamy, z łatwością wyrzekniecie się również mnie".  Wygonił wszystkich z wyjątkiem jednego, który docenił to, czego nauczył się od swoich nauczycieli. Przyjął go na ucznia, ponieważ widział, że nie chciał on dłużej brać udziału w gierkach i kłamstwach. Nie udawał, że jest kimś innym, aby przypodobać się Lamie.

Ps.
Również na naszym polskim podwórku można spotkać praktykujących, którzy zachowują się jak myśliwi polujący na Lamów, aby zdobyć kolejne trofeum. A kiedy już "wyrwą" od Lamy to, czego chcieli... Polują na następnego Lamę, bardziej egzotycznego, z większym tytułem....

Mani Lama

 Z ustnych nauk  Lamy Tenpa Dargje:
om mani peme hung

Był lama, którego nazywano Mani Lamą, ponieważ nieustannie powtarzał mantrę OM MANI PEME HUNG. Powtarzał ją na rozmaite, bardzo piękne melodie, które wypływały z jego wielkiego urzeczywistnienia. Jego orszak stanowiły psy; miał około 20 – 30 psów, które zawsze były wokół niego, które były jego „uczniami”. Jeżeli ktoś zapraszał go do swojego domu na posiłek, lama przychodził z psami i dzielił się posiłkiem również z psami. Wtedy nie nazywano go jeszcze Mani Lamą, tylko „lamą od psów”. Niektórzy mieli do niego zaufanie, widzieli, że jest wielkim praktykującym i zapraszali go do swojego domu. Inni uważali go za osobę brudną, ponieważ był otoczony wieloma psami i wynosili mu jedzenie na zewnątrz.
W pobliżu bhutańskich zamków, które nazywają się dzong, nie wolno robić zbyt wiele hałasu, nawet zwierzęta z przywiązanymi do szyi dzwonkami muszą mieć je zabezpieczone, żeby nie wydawały dźwięku. Pewnego razu Mani Lama przybył w pobliże takiego zamku, ale nie zastanawiał się, nie rozróżniał i również w pobliżu zamku przez cały czas głośno śpiewał mantry. Natychmiast przybyła policja, złapała go i osadziła w więzieniu. Wtedy Mani Lama śpiewał mantry w więzieniu. Współwięźniowie, słysząc mantry, poczuli do niego wielkie zaufanie i pod wpływem jego stanu umysłu zmieniły się ich umysły. Zmienił się także stan umysłu naczelnika więzienia, który przeprosił Mani Lamę, wypuścił go na wolność i zbudował mu klasztor. Mani Lama nie chciał jednak w nim przebywać – wolał wędrować po kraju razem z psami i śpiewać mantry, a klasztor ofiarował komuś innemu.
Mani Lama był kimś, kto miał bardzo wiele współczucia i jeżeli ofiarowano mu jakieś ubrania, natychmiast dzielił się nimi z osobami, które były w potrzebie. Miał też bardzo oddaną uczennicę, która była bardzo piękna i była jego żoną. Pewnego dnia spotkał jakiegoś żołnierza, który bardzo jej pożądał, bardzo potrzebował kobiety i wtedy Mani Lama ofiarował mu swoją żonę. Było wszystko jedno, zajmował się tylko psami...
opracowanie: Paweł Włodarczyk

poniedziałek, 30 marca 2020

Co cię to obchodzi!


Anegdota porusza bardzo ważny punkt praktyki Wadżrajany - zachowanie dyskrecji. Wielu z nas ma z tym problem. Lubimy się chwalić jaką praktykę robimy, ile powtórzyliśmy mantr, jakie wyjątkowe inicjacje otrzymaliśmy itd. W ten sposób skutecznie osłabiamy jakość i skuteczność nasze praktyki.

Reczungpa

Kiedy Reczungpa był w Indiach, gdzie pobierał nauki u Tiphupy. Jego guru każdą wolną chwilę spędzał powtarzając mantrę. 
Tiphupa zwykł medytować wsparty o duży głaz. Reczungpa chciał się dowiedzieć jaką specjalną mantrę powtarza jego guru. Próbował różnych sposobów, aby poznać mantrę guru. Reczungpa próbował podejść bliżej, zakradał się, ale nigdy nie był w stanie posłyszeć jaką mantrę powtarza Tiphupa. Raz Reczungpa zakradł się za głaz, o który Tiphupa się opierał, aby go podsłuchać. Tiphupa, wiedząc o jego zamiarach, co rusz śmiał się z Tybetańczyka i jego dziwnego „zwyczaju”. W końcu Reczungpa nie wytrzymał i zapytał wprost: „Guru powiedz mi jaką mantrę powtarzasz?” Tiphupa oparł: „Co cię to obchodzi! Jesteś moim guru, aby zadawać takie pytania!”.

piątek, 27 marca 2020

Tak spacerują ludzie bez mnisich ślubowań

Reczungpa "Mały repa". Najbliższy uczeń Milarepy

Pewnego dnia Reczungpa wraz ze swoim uczniem Rinczenem Drak spotkali się z nepalskim joginem Asu i otrzymali od niego nauki Mahamudry z tradycji Sarahy i Maitripy. Potem udali się do Lhasy, gdzie wielu ludzi prosiło Reczungpę o nauki. Doprowadziło to do tego, że kilku mnichów ogarnęła zazdrość. Powiedzieli oni: "Ten człowiek nie przyjął mnisich ślubowań, tak jak my i dlatego nikt nie powinien przyjmować od niego nauk". Reczungpa odpowiedział: "Tak spacerują ludzie bez mnisich ślubowań" i przeszedł kilka kroków po powierzchni wody. Potem przeniknął przez ściany paru domów i powiedział: "Śpię w stanie doskonałej nieświadomości i dlatego mogę wchodzić i wychodzić z domów przez ściany". Po tym jak Reczungpa pokazał owe cuda, mnisi rozwinęli do niego głębokie zaufanie i zostali jego uczniami. 

opracował: Paweł Włodarczyk  

niedziela, 22 marca 2020

Lama Suria Das - "Huk" 111 111 pokłonów


W 1974 roku, podczas trwającej 89 dni pory deszczowej, przebywałem w odosobnieniu, praktykując nyndro w pustelni Lamy Norla, położonej wysoko w górach ponad klasztorem Kalu Rinpocze w Dardżelingu. Dzięki szczodrej pomocy i treningowi energicznego młodego Lamy Norla i wspaniałej kuchni jego dobrej macochy, ukończyłem "huk"  111 1111 pokłonów. Zapewniam was, że poczułem się, jakbym przekroczył z hukiem barierę dźwięku. Lama Norlha jednak, pragnąc uchronić mnie przed popadnięciem w dumę z powodu tego osiągnięcia powiedział: "Nie zapominaj o pozostałych czterech hukach". Opowiedział mi potem o pewnej kobiecie z Sikkimu, która wszystkie pięć "huków" ukończyła już co najmniej siedemnaście razy.  Ja oczywiście zapytałem po co. Lama Norla rzekł: "Wielka zasługa, bardzo dobra praktyka". Cóż można było dodać? Później na każdym trzyletnim odosobnieniu kończyłem raz z całą grupą pięć "huków" praktyki nyndro i za każdym razem było to doświadczenie o większym bogactwie i głębi. 

źródło:
Lama Suria Das "Przebudzić Buddę w sobie"

opracowanie: Paweł Włodarczyk

piątek, 20 marca 2020

"Nie czas na ochronę"



Jeśli mamy miłość i współczucie, żadne przeszkody nie mogą nas zatrzymać. Ktokolwiek posiada wielką cnotę, nie może zostać zatrzymany. Muzułmańska armia przybyła i zniszczyła pewien buddyjski klasztor w Indiach. Wszyscy mnisi uciekli, a jeden widział, jak Mahakala ucieka wraz z nimi. Zapytany, dlaczego ucieka, przecież jest strażnikiem, Mahakala powiedział, że teraz nie czas na ochronę. Tylko wtedy, gdy jesteśmy pełni dobrych właściwości, będziemy mieli ochronę. Jeśli je mamy, nic nas nie powstrzyma. Jeśli ich nie mamy, wówczas nawet Mahakala jest bezradny. 


piątek, 27 grudnia 2019

"Zmiotą cię!"


Kiedyś Tomek Lehnert(bliski uczeń Lamy Ole) opowiedział zabawną anegdotę:
Kiedy byliśmy w Rumteku, w 1992 roku, był tam również Sangdzie Nienpa Rinpocze. Dał on niesamowite nauki dotyczące mahamudry. Po wykładzie powiedział: „Teraz zadawajcie pytania”. Ole siedział w pierwszym rzędzie i patrzył na niego wyjątkowym spojrzeniem, mówiącym: „Teraz usłyszysz pytania moich uczniów, zmiotą cię”. Cisza trwała jednak dwie minuty, potem przedłużyła się do trzech. Ole odwrócił się i powiedział: „No, nie wstydźcie się”. Cisza trwała nadal, aż w końcu jeden śmiałek podniósł rękę i zapytał: „Rinpocze, czy w Rumteku jest urząd pocztowy?”.

piątek, 29 listopada 2019

Droga do Przebudzenia

Uczeń zapytał lamę o drogę do Przebudzenia.
Lama odpowiedział szybko:
"Schudnij 20 kilo i znajdź sobie pracę. Wtedy porozmawiamy".

piątek, 2 listopada 2018

Błogosławieństwo XVI Karmapy

XVI Karmapa
Kiedy trwała wojna między Pakistanem a Indiami, w wyniku której Bangladesz stał się niepodległym państwem. Wtedy często przyjeżdżał do XVI Karmapy pewien indyjski pułkownik. Z wielkim oddaniem prosił go o ochronę i błogosławieństwo. XVI Karmapa dał mu wtedy pobłogosławione sznureczki tzw. strażników. Później pułkownik zabrał te "strażniki" ze sobą na wojnę do Bangladeszu, a tam znalazł się pod ostrzałem z broni maszynowej. Opowiadał później, że jego ubranie było co prawda podziurawione, ale on sam nie tylko przeżył, ale również nie odniósł żadnych ran. Pułkownik ten był oczywiście bardzo szczęśliwy z tego powodu i później przybywało do XVI Karmapy coraz więcej indyjskich żołnierzy proszących o błogosławieństwo. Któregoś dnia pewien dowódca armii otrzymał błogosławieństwo i "strażnika". Opowiedział potem, że zawiesił "strażnika" na szyi kozy, do której następnie strzelił. Koza się co prawda przewróciła, ale gdy wstała okazało się, że nic jej nie jest. Po tej sytuacji nabrał ogromnego zaufania do Karmapy. 

niedziela, 15 lipca 2018

Jak Dordże Drollo uratował linię Karma Kagju

Dordże drollo skt. Krodha lokottara" dosł. "Ponadświatowy wadżra gniew"* jest jedną z ośmiu głównych manifestacji Guru Padmasambhawy. Jest to groźna forma, której szczególną właściwością jest pokonywanie przeszkód.



Dordże drollo



X Karmapa, Ciejing Dordże

W czasach X Karmapy, Ciejing Dordże, z powodu wstrząsów politycznych, linii Karma Kagju groziła nieuchronna inwazja na Tybet, a także inne przeszkody zewnętrzne, wewnętrzne i sekretne. Linia Karma Kagju została podzielona na regiony U i Tsang, tj. walczące ze sobą centralne i północne prowincje Tybetu. Zgodnie z przepowiednią Guru Rinpocze, terton Jongle Mingjur Dordże ujawnił pełny cykl nauk skupiających się na Guru Dordże Drollo; następnie przekazał te nauki w tajemnicy X Karmapie. Ten wielki nauczyciel praktykował etapy zbliżenia, urzeczywistnienia i aktywności**, skupiając się na Dordże Drollo przez dziewięć miesięcy; w ten sposób Karmapa przezwyciężył niekorzystne okoliczności i przeszkody oraz zawrócił siły inwazyjne, a nauki Karma Kagju zabłysły jak wschodzące słońce. Terma Jongle Mingjura Dordże okazała się bardzo ważna dla tradycji Karma Kagju, ponieważ jej praktyka wzmocniła szkołę Karma Kagju w regionie Kham w Tybecie Wschodnim, umożliwiając praktykującym w tym regionie oddalenie wrogów, przyniosła pokój, oraz doprowadziła do rozkwitu szkołę Karmapy.

terton Jongle Mingjur Dordże

Od tego czasu praktyka Dordże Drollo stała się bardzo ważna dla linii Karma Kagju. w różnych klasztorach tradycji Karma Kagju jest stary zwyczaj wykonywania codziennie rano praktyki Guru Padmasambhawy zwanej Kynciok Cidy a zaraz po niej praktyki Dordże drollo. Zwyczaj ten był utrzymywany w Tsurphu, w Rumteku, i do dziś jest kontynuowany.

* Dordże - wadżra
Drollo - jest stybetanizowaną zbitką sanskryckich słów krodha i lokottara, które razem znaczą "ponad światowy, transcendentalny gniew".
Kiedyś lama Ole zapytał Trungpę Rinpocze co znaczy imię Dordże drollo. Trungpa Rinpocze zażartował sobie z lamy Ole i odpowiedział mu "Diamentowy obwisły brzuch". Najwyraźniej Lama Ole poważnie potraktował otrzymaną odpowiedź, ponieważ w jego książkach znajdziemy wyjaśnienie "dordże drollo znaczy diamentowy obwisły brzuch".


** zbliżenie, urzeczywistnienie, aktywności są to trzy etapy praktyki dowolnego jidama. Z każdym z nich związane są różne fazy powtarzania mantr, wizualizacje itd. Zbliżenie - związane jest z różnymi formami powtarzania i gromadzenia odpowiedniej liczby powtórzeń rdzennej mantry jidama. Po uzyskaniu znaków powodzenia przechodzimy do "urzeczywistnienia". Na tym etapie praktyki stosujemy różne formy powtarzania mantr, wizualizacje itd,. których celem jest urzeczywistnienie, czyli uzyskanie różnych siddhi. Dopiero po tym etapie praktyki jidama przechodzimy do tzw. "aktywności". Ten etap praktyki jidama polega na uzyskaniu umiejętności posługiwania się czterema rodzajami aktywności, tj. uspokajającej, pomnażającej, magnetyzującej i gniewnej.

środa, 4 lipca 2018

Rytuał palenia imienia

Pewnej nocy, XVI Karmapa wezwał swego osobistego służącego, którym w tym czasie był Czokji Nima Rinpocze. XVI Karmapa poprosił go, aby przygotował ołtarzyk i przyniósł pewien tekst, ponieważ chciał wykonać ceremonię spalenia imienia. Tak więc Czokji Njima obudził mnichów i zaaranżował mały ołtarz przy łóżku XVI Karmapy z tormami itd. Gdy wszystko było gotowe, XVI Karmapa otworzył tekst i zaczął intonować, podczas gdy on wykonywał rytuał palenia imienia. Później XVI Karmapa siedział cicho patrząc przed siebie, jakby widział coś w przestrzeni. Potem kilka razy krzyknął mantryczną sylabę i strzelił palcami. W końcu skończył intonować tekst, zawinął go i poprosił mnichów, aby zabrali ołtarz. Nie było żadnego wyjaśnienia tego co się właśnie wydarzyło. Czokji Njima był przyzwyczajony do tego rodzaju rzeczy, więc wrócił do łóżka.
Kilka godzin później mnich przybiegł do kwater krzycząc: "Jiszin Norbu! Klejnocie Spełniający Życzenia! Król Bhutanu właśnie odszedł, a my otrzymaliśmy telefon z sądu w Bhutanie z prośbą o wykonanie ceremonii spalenia imienia. Powiedzieli, że jesteś tym, w kim pokładają najwięcej wiary i prosili, abyś zrobił to natychmiast. XVI Karmapa odwrócił się spokojnie w stronę dyszącego mnicha i powiedział: "Przekaż im, że już to zrobiłem".
Później zwierzył się Czokji Njima Rinpocze, "Wszyscy z którymi miałem związek w tym życiu, zarówno dobry jak i zły, zawsze przychodzą do mnie, kiedy przechodzą przez bardo. Mimo że nie mają już fizycznego ciała, zawsze rozpoznaję kim są. Oni także wiedzą, kim jestem, ponieważ duch w stanie pośrednim ma zdolność jasnowidzenia. Jeśli mają ze mną czysty karmiczny związek, pozostaną w mojej obecności, dopóki ich nie wyzwolę. Jeśli nie, odlatują i nigdy nie wracają, gdyż przybierają nową formę w nowym życiu.

piątek, 30 marca 2018

O ODDANIU DLA LAMY - historia Szantipy


Indyjski mahasiddha Szantipa był jednym z ostatnich zanim Buddyzm zniknął w Indiach i jednym z ostatnich, który miał wpływ na Buddyzm Tybetański. 
mahasiddha Szantipa

Mahasiddha Szantipa, zanim urzeczywistnił naturę umysłu, był bardzo uczonym guru, posiadał wielką, lecz czysto teoretyczną wiedzę na temat dharmy. 
Kiedyś pewien młody, pełen wiary człowiek, poprosił go o nauki, więc Szantipa otworzył odpowiednią księgę i przeczytał mu bardzo dokładnie instrukcje, jak powinno się medytować. Człowiek ten był przekonany, że otrzymał błogosławieństwo i objaśnienia od wielkiego, urzeczywistnionego mahasiddhy. 
Udał się na odosobnienie. Przez dwanaście lat medytował w odosobnieniu, w końcu osiągnął urzeczywistnienie. W tym czasie, z wielką wiarą i oddaniem modlił się do lamy, który udziel mu te cenne nauki. Dzięki temu szybko urzeczywistnił to, że wszystkie zjawiska są projekcją umysłu i dzięki temu miał kontrolę nad różnymi zjawiskami. I pierwsza rzecz, która mu wtedy przyszła do głowy, to odnaleźć guru i wyrazić mu swoją wdzięczność. Toteż tak jak siedział w pozycji medytacyjnej wzniósł się w powietrze i poleciał odnaleźć swojego guru. Swoim wewnętrznym okiem zobaczył, w której części Indii jego guru naucza i udał się tam. A ponieważ guru udzielał nauki grupie swoich uczniów z szacunku nie chciał mu przeszkadzać.
Wylądował nieopodal tego zgromadzenia i zaczął robić pokłony, przed swoim nauczycielem. Szantipa zdumiał się niepomiernie. Pomyślał sobie, że pewnie ten urzeczywistniony jogin robi sobie niego żarty, skoro kłania się przed nim, zwykłą istotą. Szantipa zmieszał się, przerwał wykład i podszedł do mahasiddhy, który bił przed nim pokłony. Spytał: "Wielki mistrzu, co się stało? Dlaczego tutaj się kłaniasz? Czy coś ci się stało?"
Na to ów mahasiddha odpowiedział mu - guru przybyłem podziękować ci i okazać tobie swoją wdzięczność, czy poznajesz mnie? Szantipa odpowiedział "nie znam cię". Nieco zaskoczony jogin zaczął mówić o swojej wdzięczności dla Szantipy, za nauki, dzięki którym osiągnął urzeczywistnienie. Wówczas Szantipa zaczął się przednim kłaniać a następnie powiedział - skoro osiągnąłeś naturę umysłu to proszę bądź teraz moim guru. Zamienili się więc rolami i teraz Szantipa zaczął pilnie praktykować.
Szantipa był prowadzony przez swojego młodszego ucznia, dzięki, któremu osiągnął pełne urzeczywistnienie.

środa, 19 lipca 2017

XVI Karmapa i jego pióro

XVI Karmapa

Klasztor Tsurphu
W Tybecie, w klasztorze Tsurphu, XVI Karmapa siedząc za olbrzymim biurkiem pisał coś na papierze długim pawim piórem. Nagle pióro wyślizguje mu się z dłoni i upada pod biurko. Jego osobisty sekretarz Khempo Czodrak doskakuje, chcąc podnieść je z ziemi, lecz Karmapa spokojnym ruchem dłoni powstrzymuje go: „ Proszę nie ruszać! To bezużyteczne!”.  Khempo Czodrak jest wówczas światkiem wyjątkowej sceny. Karmapa wyprostował się, pochylił się nad biurkiem, przenika ręką przez blat biurka i podnosi pióro z ziemi. Jak gdyby nic kontynuuje pisanie. 

niedziela, 2 października 2016

O cierpliwości


Znalezione obrazy dla zapytania tibetan seed syllable hung

Wielki mistrz dzogcien Patrul Rinpocze słynął zarówno ze swojej bezceremonialności, obrazoburczych zachowań i nieprzywiązywania wagi do swego wyglądu, jak i z olbrzymiej erudycji oraz medytacyjnego urzeczywistnienia. Ogromnie mu zależało, by jego uczniowie skupiali się na esencji dharmy, mniej angażując się w ceremonie. Dlatego Dza Patrul nigdy nie wahał się przed demaskowaniem praktyki dharmy „na pokaz” i fałszywych pozorów.
Sto lat temu, wędrujący w stroju żebraka, jak miał to w zwyczaju, Patrul Rinpocze usłyszał o żyjącym od lat w odosobnieniu sławnym pustelniku. Rinpocze wybrał się do niego z wizytą. Wszedł bez zapowiedzi do mrocznej jaskini, po czym rozejrzał się ciekawie z ironicznym uśmiechem na zniszczonej od wiatru twarzy.
„Kim jesteś?” - spytał pustelnik. „Skąd przybywasz i dokąd idziesz?”
„Przybywam zza swoich pleców, a idę tam, dokąd wzrok prowadzi” - odparł Dza Patrul.
Pustelnik patrzył nań skonsternowany.
„Gdzie się urodziłeś?” - pytał dalej.
„Na ziemi” - padła odpowiedź.
W tym momencie pustelnik trochę się zirytował. „A masz może jakieś imię?” - zapytał stanowczo.
„Nazywaj mnie Joginem Poza Działaniem” - odpowiedział niezapowiedziany gość, po czym niewinnie zapytał pustelnika, dlaczego żyje na takim odludziu.
Pustelnik był na takie pytanie przygotowany, więc odparł z dumą: „Jestem tu już od dwudziestu lat. Medytuję, by doskonalić paramitę cierpliwości”.
„Wyśmienicie!” - skomentował Patrul Rinpocze. Po czym, nachylając się ku pustelnikowi, jakby chciał mu coś powiedzieć w sekrecie, wyszeptał: „Takim dwóm starym oszustom jak my nigdy się coś takiego nie uda!”.
Rozzłoszczony pustelnik gwałtownie się poderwał.
„A kim ty jesteś, że zakłócasz mi moje odosobnienie!?” - wybuchnął. „Po co tu przyszedłeś? Czemu nie pozwalasz skromnemu joginowi w spokoju medytować?” „No i co, drogi przyjacielu - odparł na to łagodnie Patrul Rinpocze - gdzież ta twoja doskonała cierpliwość?”

sobota, 1 października 2016

Ponad ziemską dyscypliną

Khenpo Gangsziar trzymający phurbę skierowaną do serca
Khenpo Gangsziar był jednym z najważniejszych guru nieżyjącego już Trungpy Rinpoczego. Ten pochodzący z rodziny tantrycznych „szalonych joginów” mistrz budził jednocześnie podziw i lęk. Na jednej z fotografii widnieje z groźnym wyrazem twarzy, dzierżąc w ręku wielką phurbę, którą używa się do poskramiania demonów i przecinania korzenia dualizmu. Na owym zdjęciu Kenpo Gangsziar trzyma phurbę w niezwykły sposób - mianowicie skierowaną we własne serce! Za młodu Gangsziar był psotnym, rozhukanym chłopcem, który szybko został wysłany do klasztoru w Khamie, by nauczył się dyscypliny. Tam jego wychowaniem osobiście zajął się wuj - wielce uczony, czcigodny khenpo.
Okazało się jednak, że nawet on, przyzwyczajony do wbijania wiedzy do głów wiejskich chłopców, nie umiał sobie dać rady z tym wyjątkowym malcem. Którejś zimy na nieośnieżonym skrawku ziemi usiadło małe stado ptaków i zaczęło dziobać rzucone im w ofierze ziarno. A wtedy pięcioletni wówczas Gangsziar podniósł z ziemi wielki, płaski kamień i spuścił go na ptaki! „Dlaczego zabiłeś te biedne, bezbronne stworzenia?” - krzyknął na niego wuj. „Czyż nie uczyłem cię, że nie wolno zabijać? Chciałbyś, żeby jakiś olbrzym przywalił cię głazem?” Chłopiec bronił się, zapewniając, że nikogo nie zabił. „Tym głodnym ptaszkom było zimno - wyjaśnił – więc przykryłem je daszkiem z kamienia”. Tego już było za wiele - wuj chwycił bratanka za uszy i zaciągnął na miejsce zdarzenia, by winowajca na własne oczy ujrzał rezultat swojego występku. Ale gdy sędziwy khenpo schylił się i podniósł kamień, wyfrunęły spod niego ptaki - całe i zdrowe – i radośnie świergocąc, wzbiły się ku niebu. Ziarno za to znikło. Od tego czasu dla wszystkich stało się oczywiste, że mały Gangsziar jest w istocie wyjątkowym dzieckiem. Wuj pozwalał mu robić, co tylko chciał: chłopiec doprawdy nie podlegał ziemskiej dyscyplinie.